środa, 22 stycznia 2014

Salsa... czyli o tym jak spełniają się postanowienia noworoczne

Sarah24557Jednym z moich postanowień noworocznych na 2013 było nauczyć się tańczyć salsę. Teraz w roku 2014 mogę śmiało powiedzieć - udało się! Nie jestem mistrzem, ale całkiem dobrze mi to wychodzi. I wiem, że zapisanie się na taniec jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie kobieta może sobie zafundować. I jak raz zaczniesz, to połykasz bakcyla...

Salsa to taniec latynoamerykański, najwięcej tańczy się go na Kubie i w Ameryce. Ale na całym świecie jest bardzo popularny (np. będąc w Belgii miałam możliwość uczestniczenia w warsztatach). Nazwa salsy pochodzi od nazwy sosu - i tak jak on, ten taniec jest pikantnym połączeniem różnych gatunków, wpływów, stylów.

Jeśli zastanawiasz się dlaczego "wszyscy" tańczą salsę, ile kalorii w ciągu godziny spalają ogniści salseros, w jakich rodzajach salsy kobieta błyszczy najbardziej oraz dlaczego myślę, że kurs tańca, to idealne miejsce na wyrwanie świetnego faceta, to zapraszam... ;)

Jest wiele rodzajów salsy, początkującym na imprezach bardzo trudno rozróżnić do której piosenki "mogą" tańczyć. Ja po ponad roku nauki też czasem mam wątpliwości.
  • Salsa New York - taniec w stylu crossbody, czyli para porusza się po linii. Mogę powiedzieć, że jest bardzo delikatna i zmysłowa, partnerzy płyną. Jest bardzo elegancka i dostojna. Daje duże pole do popisu w improwizacji solowej. Tańczona jest "na 2". Zazwyczaj nie ma elementów akrobatycznych.
  • Salsa LA - nazywana "liniówką", bo to również styl crossbody i poruszanie się po linii. Ma inną rytmikę, niż salsa kubańska. Nacisk jest na kobietę, która bardzo często jest obracana i eksponowana - to ona błyszczy! Bardzo widowiskowy taniec, jak podglądam tańczących znajomych na imprezach, to mam maślane oczy ;)
  • Salsa kubańska (casino) - mój typ! Para porusza się po kole, wokół własnej osi. Prowadzenie jest dość mocne i dynamiczne, wydaje mi się, że w tym tańcu popisuje się głównie facet. Bardzo często wykonuje się zaplecenie rąk (węzły). Często jest też tańczona w kole, a prowadzący ruedę krzyczy komendy, do których równocześnie dostosowują się tańczące pary.
Są jeszcze inne np. portorykańska, kolumbijska, Palladium Mambo, ale nie miałam z nimi nigdy styczności, więc nie chcę się wymądrzać ;)

POPULARNOŚĆ
Znajomi na wiadomość o tym, że tańczę salsę reagują bardzo często, mówiąc: "no tak, wszyscy teraz to tańczą!". Dla mnie jest to jedynie plus! W Krakowie niemal codziennie można się wybrać na imprezę salsową w różne miejsca - w moim mieście wszystkie imprezy tego rodzaju są za darmo, w Warszawie widziałam, że niektóre mają płatny wjazd. Jest teraz wiele szkół, które oferują kursy różnych rodzajów salsy. I wcale nie trzeba mieć partnera, żeby się na niego zapisać - z praktyki wiem, że większość to single, rzadko zdarzają się pary uczęszczające na kurs. Chociaż powiem Wam szczerze, że facet podzielający Waszą pasję to skarb, więc warto go namówić, żeby chociaż spróbował!

Pomijając fakt, że taniec zmienia życie, to z chodzeniem na kurs idą również inne niewymierne korzyści:
  • Twoje ciało się wzmacnia, polepsza się wytrzymałość, kondycja i siła. Czasem treningi są bardzo wykańczające i wychodzisz z sali cały zlany potem (zwłaszcza jak tańczysz w ruedzie szybką piosenkę)
  • Oczywiście z wysiłkiem fizycznym idą skutki takie jak... kształtuje nogi, uda i pupa. Jeśli na kurs chodzisz 2x w tygodniu i pójdziesz jeszcze na jakąś imprezę, to tak jakbyś SYSTEMATYCZNIE ćwiczył. A kursu nie chce się przerwać, tylko iść dalej ;)
  • Internety donoszą, że godzina salsy, to 410 spalonych kcal. Może na początku nie wydaje się to trudne, ale im bardziej skomplikowane układy się umie, im do szybszej muzyki się tańczy, tym bardziej wyczerpujący jest to taniec. Tempo momentami jest zawrotne.
  • Polepsza koordynację ruchową i świadomość własnego ciała. Kobiety na różnych lekcjach stylingu mogą podreperować swoją kobiecość ucząc się zmysłowych ruchów pod okiem instruktora.
  • Nic nie daje takiego zastrzyku pozytywnej energii jak godzina na sali treningowej! Dodatkowo jesteś zadowolona z siebie, bo uczysz się czegoś nowego, dbasz o swoje ciało i najczęściej wychodzisz z sali z olbrzymim uśmiechem. Dla mnie salsa była lekarstwem na zły humor :)
  • U mnie i u wielu ludzi taniec budzi prawdziwą pasję. Nieważne, że nie tańczyłam od dziecka, nigdy nie jest za późno, żeby nauczyć się czegoś, co umożliwi ci świetną zabawę. Nie możesz się doczekać kolejnej lekcji, sprzątając kuchnię trenujesz kroki, a w uszach ciągle brzmi ci muzyka z ostatniego treningu... 

CENA
Ceny kursu są różne w różnych szkołach. Najczęściej jest to ok. 100 złotych za miesiąc, przy czym są różne zniżki studenckie, pierwsze darmowe lekcje itp. Najlepiej mają posiadacze kart Multisport, FitFlex, OK System, bo w większości szkół mogą wejść w ramach karty na jedne godzinne zajęcia.

ILE TRZEBA CZASU
Wydaje mi się, że salsa jest jednym z tańców, w których nie liczy się perfekcja, ale dobra zabawa. Nie musisz być idealna - czego się nie "dotańczy", to się "dowygląda" ;) Żeby poczuć się swobodnie w tańcu potrzeba 3-4 miesiące nauki. To niewiele, mając w perspektywie całe życie, kiedy to będziesz mogła się dobrze bawić za darmo. Poza tym kilka podstawowych lekcji wystarczy, żeby nauczyć się teorii, którą można rozwijać oglądając np. filmiki instruktażowe na YouTube.

LUDZIE
Poza nauką, salą treningową i instruktorami są również dziesiątki osób, które przewijają się przez Twoją szkołę. Znasz ich z widzenia, bo najczęściej chodzą na kilka kursów na raz. Po wspólnej lekcji bardzo często chodzi się razem na imprezy, na których można wykorzystać zdobyte umiejętności. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że na salsę chodzi mnóstwo fantastycznych osób, z którymi można potańczyć, powygłupiać się, pójść na karaoke czy na piwo. Wiele znajomości z sali treningowej przenosi się do "prawdziwego życia", bo taniec zbliża. Po kilku lekcjach nie ma takiego dystansu pomiędzy ludźmi, wszyscy są mili dla siebie, chętnie zapraszają się na imprezy, żeby poćwiczyć. Niewykluczone, że znajdziesz tam dobrą koleżanki albo całkiem sensownych facetów ;)

Jutro postaram się Wam wytłumaczyć dlaczego myślę, że taniec zmienia wszystko oraz jakie korzyści dla naszej kobiecości daje zapisanie się na kurs tańca.

A Wy co myślicie o tańcu? Próbowałyście? Macie jakieś ulubione rodzaje? A może chciałybyście spróbować? Przyznajcie się: czy kogoś zachęciłam? ;)

A tak w ogóle, to założyłam swoją stronę na Facebooku i zachęcam do jej polubienia!

18 komentarzy:

  1. Wiesz, że po Twoim ostatnim poście o tańcu, namówiłam mojego Lubego na zapisanie sie na kurs? ;) Zaraz po ostatnim egzaminie tej sesji idziemy tańcować! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fantastycznie! Tak bardzo cieszą mnie kolejne osoby namówione na taniec! I powiem Ci, że KAŻDEMU się spodobało :). Mam nadzieję, że Wy również spędzicie świetny czas na kursie!

      Usuń
  2. Ja chodziłam z moim Mężem przed ślubem na zumbę, żeby kondycji nabrać do pierwszego tańca. Potem wymyśliłam układ i było świetnie. Taniec kocham. W szczególności jive'a, rumbę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie może gdzieś nagrany/udostępniony Wasz pierwszy taniec? :) Bardzo jestem ciekawa!

      Usuń
  3. Bardzo, bardzo mnie inspirujesz! Najpierw 30 day squat challenge, dzień 5 za mną (już jest ok;), a teraz salsa. Jak uporam się z problemami z pracą i poukładam trochę swoje zajęcia popołudniowe, zrobię coś wyjątkowego dla swojego związku i porozglądam się za kursem tańca w swoim mieście. Mąż pewnie będzie trochę marudził, ale już nie raz udało mi się go przekonać na swoje pomysły;) Na pewno pochwalę się jak już będziemy zapisani!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenie miło to czytać! Bardzo miło, że zachęciłam Cię do działania! :) Squaty również cisnę - też już jest ok ;) - życzę powodzenia i wytrwałości, bo do 30 dnia daleko. Kurs tańca polecam jak najbardziej! Być może będzie ciężko go namówić, ale jak poczuje się pewnie w tańcu, to z pewnością mu się spodoba!

      Usuń
  4. Mój mąż niestety próbował i nie odkrył w sobie pasji ;) Chyba faktycznie kiedyś pójdę sama (jak dzieci troszkę podrosną), bo ja nie lubię jak ktoś mi łaskę robi :P Ale to prawda, całe życie "nie lubiłam" tańczyć (bo zupełnie nie umiałam), a po krótkim kursie moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni. Na pewno do tego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo trafne słowa, że 'zapisanie się na taniec jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie kobieta może sobie zafundować'. Tańczyłam tańczę i będę tańczyć, Zmieniają mi się tylko style. W zeszłym roku postanowiłam: zapiszę się na jazz i tak oto zaczynając od intensywnego wakacyjnego kursu tańczę już ten styl od pół roku i fruwam. Nie wiem czy też to czujesz, dla mnie taniec zmienia życie, lepiej się czuję ze sobą jestem szczęśliwsza i spokojniejsza :) Jedna z lepszych decyzji !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dokładnie takie same odczucia co do tańca i również zmienił moje życie :) Kusisz tym jazzem!

      Usuń
  6. Taniec to coś naprawdę wspaniałego i magicznego :) Mnie towarzyskie nie kręcą, aczkolwiek miałam kiedyś z niektórymi styczność i mogłabym zapisać się na jakiś kurs, gdyby nie to, że jestem cheerleaderką i treningi zajmują mi tyle czasu, że nie dałabym rady (ale nie czuję też takiej potrzeby) zapisać się na coś innego. Jak już przejdę na "emeryturę", to planuję tylko jakieś zajęcia typu pole dance, joga etc. :)
    Bardzo fajny wpis, mam nadzieję, że zachęci chociażby kilka osób do podjęcia takiej aktywności fizycznej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, zazdroszczę :) Cały czas sobie obiecuję, że zacznę jakąś taneczną aktywność. A salsa wydaje się bardzo kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco! Jak się przełamiesz, to koniecznie daj znać :)

      Usuń
  8. Myślę, że taniec zrobi dobrze kobiecie, która zawsze o tym marzyła :) Ja w tańcu czuję się jak cegła która nieudolnie próbuje się ruszać, a każdy jej ruch jest kanciaty. Do tego w okół mnie wszyscy sobie świetnie radzą, oj dla mnie nie były by to przyjemne zajęcia, ale bardzo rozumiem, że ktoś się w tym spełnia, bo bez kroków i układów lubię sobie potańczyć ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydawało, że się do tego nie nadaję ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Też myślę o tańcu, zawsze o tym myślałam :) I zawsze to za mną chodziło :) Ale co z tego wyjdzie to się okaże ;D Na razie chcę zacząć od zumby :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zumba to genialna alternatywa :) Nigdy nie lubiłam sportu "szkolnego" i z WF byłam straszną ciapą, a na zumbie okazało się, że mam dobre wyczucie rytmu, szybko uczę się układów no i mam całkiem kocie ruchy ;) Przez ponad dwa lata chodziłam regularnie 2 razy w tygodniu, wracałam mokra od potu i szczęśliwa, naładowana pozytywną energią. Do tego poznałam mnóstwo świetnych osób, a kilka znajomości przeniosłam do "prawdziwego życia". Teraz po przeprowadzce do innego miasta jeszcze się nie zapisałam na zajęcia, ale niedługo to nastąpi, bo 3 miesiące bez zumby to coś strasznego :) Podstawą jest dobry instruktor, który zaraża pozytywną energią. No i na zumbie uczysz się różnych tańców latino, bo poznajesz elementy salsy, bachaty, reggaetonu, mambo, cumbii, merengue, cha cha i dużo innych.
    I moja ciekawostka: pewnego dnia miałam stłuczkę samochodem, auto w warsztacie, dzień mocno stresujący. Po południu poszłam na zumbę i zupełnie zapomniałam o tym co się stało... Przypomniałam sobie dopiero kilkanaście minut po zajęciach! Tak działa zumba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć! właśnie minęła mi 40 stka i pomyślałam sobie że nic się wlaściwie nie zmieniło tylko z kondycją troszę słabo sie robi, więc z siostrami (jest nas 5) postanowiłyśmy że na razie raz w tygodniu będziemy się spotykać na tzw.(w naszym wykonaniu) tańczeniu zumby:) i muszę powiedzieć że bardzo nam się spodobało ! Pierwszy raz był bardzo męczący ale z każdym kolejnym jest coraz lepiej . Włączamy sobie internet i dawaj! razem skaczemy razem się z siebie śmiejemy i zżywamy coraz bardziej nawet nasza mama dołączyła i moja 14 letnia córka! jest świetna zabawa cos tam się uczymy i nabieramy kondycji a jeszcze mam nadzieję - spalamy troszkę tłuszczyku ! Polecam wszystkim!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś tutaj. Będzie mi miło, kiedy dorzucisz coś od siebie.
Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny!