środa, 2 kwietnia 2014

Kiełkownica DIY

No chyba nikt już nie ma wątpliwości, że jest wiosna pełną gębą! Mnie kojarzy się ona ze świeżymi warzywami i kiełkami. Nie mam zamiaru pisać tutaj o zaletach zdrowotnych kiełków, ale kiedy je zjadam zauważyłam, że mam lepsze trawienie i cera mi się poprawia. Zawsze na Wielkanoc wysiewam rzeżuchę i uwielbiam ją dodawać do wiosennych, kolorowych kanapek. Już dawno temu odkryłam, że uwielbiam kiełki, ale nie miałam kiełkownicy, żeby móc je uprawiać. Kiedy sadziłam je na wacie albo ligninie bardzo często pleśniały, a pleśni przecież jeść nie będę. Nie byłam pewna czy opłaca mi się zamawiać kiełkownicę przez allegro (bo nie byłam pewna czy nie wyląduje w szafce jako kolejny niepotrzebny sprzęt), a w sklepach jakoś nie umiałam jej znaleźć. Pomyślałam... że jakoś ją odtworzę po swojemu. I okazało się, że moja pseudo-kiełkownica może nie wygląda pięknie, ale świetnie spełnia swoją rolę.

Kiełki bardzo szybko wyrosły (lucerna i rzodkiewka), są cały czas nawodnione, nie pleśnieją i nie ma problemów z watą zaplątaną w korzonki. A przedmioty potrzebne do zrobienia pseudo-kiełkownicy na pewno macie w domu.



Potrzebne są:
  • duże, płaskie plastikowe pudełko (u mnie to czarne, chyba po jakimś mięsku, oczywiście sparzone wrzątkiem);
  • mniejsze plastikowe pudełko (niebieskie, po pieczarkach z Biedronki);
  • duża igła lub cyrkiel;
  • nasionka na kiełki.
Nic prostszego. Zasada jest jedna - mniejsze pudełko musi spokojnie "wchodzić" w większe. Teraz wystarczy cyrklem lub igłą podziurkować dno mniejszego pudełka i wysypać do niego kiełki (które 6h moczyły się w wodzie). Teraz nalejcie wodę do tego większego. Poziom wody powinien przeniknąć do tego mniejszego i nasionka powinny być cały czas zamoczone w wodzie. Czasem je wyjmowałam, żeby "obciekły", ale przez większość czasu były zanurzone w wodzie.



Jako doraźna forma domowej hodowli spełnia się wyśmienicie. Jeśli będę z niej korzystać systematycznie, pomyślę o ładniejszej kiełkownicy - teraz taka mi wystarczy. A Wy lubicie kiełki? Jakie i jak uprawiacie?

21 komentarzy:

  1. Uwielbiam kiełki i muszę właśnie o takim domowym gadżecie pomyśleć ;)
    Pozdrawiam/ MojeMalinoweLove

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kupiłam takie większe kuchenne sitko, wysiewam na nie kiełki, a za podstawkę robi talerz.
    Wypróbuj kiełki fasoli mun, są pycha, smakują jak młody groszek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, też świetny pomysł! :) A kiełki fasoli mun na pewno wypróbuję!

      Usuń
  3. Fajny pomysł :) sama nigdy nie siałam kiełków a bardzo je lubię więc moze spróbuję twojego patentu na kiełkownicę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też zawsze siałam rzeżuchę na wacie lub nawet na wilgotnych papierowych ręcznikach kuchennych.
    To jest świetny patent. Kradnę go. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbować :) kiedy sadziłam na wacie przeszkadzało mi to, że się snuła i pleśniała. Teraz nie mam takiego problemu!

      Usuń
  5. W tym roku strajkuję - ze 2 tygodnie temu po raz pierwszy w życiu moja rzeżucha odmówiła współpracy i kompletnie mi nie wyszła! Do teraz zachodzę w głowę jak mogło do tego dojść, a jednak się dało! Skandal! Także nie, w tym rok nie wysiewam! ;) ...a jeśli mi złość przejdzie to na pewno skorzystam z Twojego DIY - super patent! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja rzeżucha jeszcze czeka na swoje 5 minut :)

      Usuń
  6. Ja w tym roku postawiłam na bazylie, rukolę, oregano, tymianek, cząber, melise i szczypiorek w doniczkach:) no a na święta ponadczasową rzeżuchę!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja próbowałam w zeszłym roku... niestety zioła się zawzięły i nie wzeszły... :(

      Usuń
  7. Ja kupiłam kiełkownicę jakieś 3 lata temu w OBI chyba za 20 zł :) Sprawdza się do dziś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się skuszę... kiedyś przy okazji :)

      Usuń
  8. Fajny sposób, również nie lubię zagracać kuchennych szuflad szprzętem, którego używam tylko raz na jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zawsze kiełki kupowałam w sklepie już gotowe, nawet umyte. Nie zachwyciły mnie, chyba nie koniecznie przepadam.
    Ja osobiście lubię posiać szczypiorek i wiosną dodawać go do białego sera. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam twaróg ze szczypiorkiem i rzodkiewką :)

      Usuń
  10. Chyba wezmę od Ciebie ten pomysł :) uwielbiam kiełki na chlebie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zainspirowałaś mnie :)- tak smakuje wiosna :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Wygląda bajecznie:) No i chlebek z takim zielonym... mniam, smaki przedszkola! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapomniałam o kiełkach w tym roku, może przez to że kupuję ostatnio te gotowe z Biedronki, które bardzo mi smakują. Dzięki temu postowi zrobię dzisiaj podobne korytka i będę mogła cieszyć się swoimi własnymi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny pomysł! Będę musiała go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś tutaj. Będzie mi miło, kiedy dorzucisz coś od siebie.
Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny!