wtorek, 25 lutego 2014

Magiczny "pierwszy taniec" + niespodzianka

UntitledU Groszkowej kilka dni temu przeczytałam jej relację z przygotowań do jej pierwszego tańca. Do mojego ślubu jeszcze daleko. Nie jest nawet ujęty w ramy czasowe jako "najbliższy plan", ale wiadomo, że już zaczynam mieć o nim jakieś wyobrażenie. Wiem, że decyzja o tym, jaki miałby być ten pierwszy taniec będzie trudna. Wybór tańca i piosenki będzie wyborem tylko nieco łatwiejszym, niż wybór sukni.

Jak wiecie (lub nie) - uwielbiam tańczyć. Jako pierwszy taniec niekoniecznie przekonuje mnie klasyczny "bujany", walc, ani szalona kompilacja miliona kawałków. Jest tyle możliwości, o które już mniej lub więcej się ocierałam, że każdą chciałoby się wypróbować. Bachata, kizomba, salsa, tango, zouk (jeśli brzmi to dla Was obco, to zapraszam do filmików poniżej). Kiedyś chodziłam na kizombę, ale w jakiś dziwny sposób się zraziłam... teraz ponowiłam próbę, tym razem z Brodaczem. Kiedy zapytałam się go w niedzielę czy może chciałby pójść ze mną na kizombę, odpowiedział od razu: no pewnie, przecież już musimy się przygotowywać do pierwszego tańca. Poszliśmy. I o dziwo bardzo nam się podobało. Było to coś zupełnie innego od tańców, które trenowaliśmy wcześniej. Kizomba była bardziej delikatna, dostojna, intymna... piękna!

Oczywiście, że w czasie intensywnych przygotowań do ślubu są ważniejsze rzeczy, na które trzeba przeznaczyć czas i pieniądze. Najlepiej, żeby para "zrobiła" swój pierwszy taniec po swojemu, a nie "tak jak trzeba", bo wtedy wcale nie przyniesie im radości. Jeszcze przed planowaniem ślubu można się zapisać na jakiś kurs, który będzie dodatkowym urozmaiceniem wspólnie spędzanego czasu, a być może obudzi w Was pasję. Jeśli myślicie, że trudno będzie Wam namówić swojego partnera na kurs tańca, to zapraszam tutaj, gdzie podałam kilka sprawdzonych rad. Nie byłabym sobą, gdybym jeszcze raz nie powtórzyła, że taniec pielęgnuje w nas kobiecość, dodaje pewności siebie i leczy z kompleksów. Mężczyźni również poczują się pewniej, kiedy będą wiedzieli "o co chodzi z tym tańcem". Pod koniec ubiegłego roku namówiłam znajomą parę, która w sierpniu bierze ślub, żeby zapisali się na kurs tańca przed ślubem. Kilka dni temu byłam z nimi na imprezie i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że kolega absolutnie oszalał na punkcie salsy i codziennie chodziłby na imprezy. Ich umiejętności taneczne po tych kilku miesiącach są naprawdę rewelacyjne.

A teraz zapraszam na dalszą część posta i zachwycenie się tańcem innych par! Ja byłam oczarowana :) Oto moje trzy typy. Pierwszy: zouk, drugi: bachata, trzeci: kizomba, mambo. Co o nich myślicie i który Wam najbardziej przypadł do gustu?
A pod koniec posta mała niespodzianka :)






Tak trochę post-walentynkowo postanowiłam stworzyć tapetę na pulpit (nigdy wcześniej tego nie robiłam, więc proszę o wyrozumiałość). Na moim już zamieszkała, jeśli Wam się podoba, śmiało się częstujcie (przygotowałam rozdzielczość 1366x768). Użyty w niej tekst pochodzi z jednej z moich ulubionych piosenek. Koniecznie musicie posłuchać.


Ale wracając do tematu - jestem bardzo ciekawa Waszego zdania na temat "pierwszych tańców" na weselach. Jeśli taki jeszcze przed Wami, to jak chcielibyście, żeby wyglądał? A jeśli już za Wami ten piękny dzień, to jakie mieliście emocje i wrażenia związane z pierwszym tańcem? Czy warto wkładać tyle pracy w przygotowanie 3 minutowego wystąpienia? Przygotowywaliście się do niego wcześniej z instruktorami czy sami wymyśliliście choreografię?

29 komentarzy:

  1. Cieszę się, że Cię zainspirowałam. Te tańce są piękne! Twój będzie na pewno pełen miłości :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. jakbys czytała mi w myslach:D ostatnio zastanawiałam się jak wyglądałby mój pierwszy taniec, bo tez uwielbiam tańczyć, na pewno poswięciłabym dużo uwagi na przygotowania, jest tylko jeden drobny problem nie mam faceta :D

    OdpowiedzUsuń
  3. My poszliśmy w klasykę - walc wiedeński. Ale żeby nie było zbyt klasycznie tańczyliśmy do Aerosmith ;)

    Nie byliśmy na żadnym kursie, w ułożeniu choreografii pomagała nam znajoma tancerka. Nie chcieliśmy też robić jakiegoś wybitnego "show", tym bardziej, że nie mamy zbyt dużego tanecznego doświadczenia ;) Układ był w naszym stylu - ładny, delikatny, odrobinę humorystyczny i skromny, choć wpletliśmy też podnoszenia ;)

    Stres był i wynikał głównie z dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie ćwiczyłam wcześniej tańca w (dość obszernej) sukni ślubnej, wesele było debiutem ;) Po drugie, muzyka była na żywo, a ćwiczyliśmy przy nagraniu i baliśmy się, że te wersje będą od siebie odbiegać, co może nas zmylić. Zwróćcie na to uwagę przy swoim tańcu :) Nic takiego się jednak nie stało, wszystko poszło super i mamy piękne wspomnienia ;)

    Powodzonka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A można gdzieś to obejrzeć? :)

      Usuń
    2. Niestety (albo i na szczęście ;)) nie. Nie posiadam nagrania samego tańca, pewnie można go jakoś wyciąć z całego filmu, jaki dostaliśmy, ale nie jestem dobra w te klocki :)

      Usuń
  4. My jesteśmy już po ślubie, jednak pierwszego tańca nie mieliśmy, bo nie robiliśmy wesela ;-) Mieliśmy skromny obiad w otoczeniu kilkunastu osób, było zupełnie po naszemu, tak jak sobie wymarzyliśmy :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przez sezon weselny pracuję w tej branży i nie mogę patrzeć już na białą sukienkę. Pierwszy taniec podobał mi się.... tylko raz. Osobiście moim zdaniem jest to strasznie wymuszone. Wszyscy czekają na młodą parę, band gra "zawsze tam gdzie Ty" albo ( O ZGROZO!) "Już mi niosą suknię z welonem" - pan młody gapi się na nogi, pani młoda jest blada jak ściana. No koszmar. Najładniejszy taniec, jaki widziałam to po prostu taniec z uśmiechem, do piosenki "byle jakiej- byle ładnej". Starszy wokalista zaśpiewał zachrypniętym głosem "What a wonderful world", młodzi się pobujali i zaprosili co tańca całą resztę. Tak ładnie i skromnie rozpoczęli najpiękniejszą noc i najpiękniejszą część swojego życia :)

    Jak kiedykolwiek będę brać ślub to z chęcią ominę tę "atrakcję".

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze powiedziawszy nigdy się nie zastanawiałam nad tym, czy sama zechciałabym zatańczyć pierwszy taniec na swoim weselu. Na razie odpowiedź brzmi nie, bo po co? Może kiedyś zmienię zdanie, zobaczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taniec z pierwszego filmiku dla mnie wygląda jak przedstawienie, trochę nie na miejscu. Drugi taniec jest ok za wyjątkiem muzyki, która wg mnie bardzo "odstaje" od całej obranej stylistyki - sala, stroje są bardzo eleganckie a muzyka... bardzo na luzie. Trzeci taniec mnie nie porwał, choć kizomba to fajny taniec to kiecka plącząca się pomiędzy nogami pana młodego wygląda dziwnie, lepiej by wyglądało gdyby kiecka była krótsza (choć wtedy taki taniec mógłby wyglądać jak seks na parkiecie ;) nie wiem cy ta panna młoda wcześniej tańczyła, ale takie "profesjonalne" ruchy rękami, dłońmi (nie wiem jak to nazwać) w moim odbiorze wygląda trochę sztucznie. Morał taki, że lepiej nie mieć przygotowanego tańca jeśli dobrze parze wychodzi taniec na żywca, a jeśli układ to z takimi ruchami by wyglądał naturalnie. Chyba, że celem jest danie ludziom przedstawienia, ale myślę że nie o to chodzi w pierwszym tańcu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy sobie wymyśla ten taniec po swojemu, nie ma jednej opcji, tylko (na szczęście) milion. Ważne, żeby para młoda dobrze się czuła. Na pierwszym i ostatnim filmie ślub biorą instruktorzy - na pierwszym facet jest instruktorem, na trzecim kobieta.

      Usuń
  8. Taniec z pierwszego filmiku najbardziej mi się spodobał :)
    Ja raczej chciałabym taniec z choreografią, ale taką którą sama bym sobie ułożyła :) Sama zajmuję się tańcem, więc sądzę, że nie byłoby z tym większego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy jeszcze nie widziałam jakiegoś spektakularnego tańca na weselu. Zazwyczaj to takie pospolite tańce. Ja chciałabym żeby mój pierwszy taniec była taki... tylko mój :P no i oczywiście pana młodego :D


    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Post jak na zamówienie dla mnie, ponieważ ślub we wrześniu i na pewno z Panem Narzeczonym staniemy przed wyborem pierwszego tańca. Ten pierwszy jest taki sypialniany ;>, drugi to nie mój klimat, ale myślę, że w trzecim czulibyśmy się dobrze, bo pasowałby do naszych charakterów :). Rodzice się zdziwią, jak nie będzie walca ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa co wybierzecie :)

      Usuń
  11. Myślę, że nietypowy, pierwszy taniec na swoim weselu to super pomysł! :D Najbardziej podoba mi się pierwszy lub trzeci typ, drugi jakoś nie przypadł mi do gustu, ale każdemu co innego się podoba :) Co do choreografii to najlepiej by było ułożyć ją samemu, dzięki temu można się bardziej do siebie zbliżyć i może być to ciekawe doświadczenie. Ale wiadomo jest tyle spraw, stresu, że pomysł z instruktorem też jest dobry :)


    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie hehe. Nie odwale z moim lubym jakiegoś walca tanga i innego wykręcania gustownie rączek skoro zazwyczaj tańczymy jak połamańce ;) Ma być po naszemu tak jak poczujemy rytm, z uśmiechem. Nie zamierzam się stresować ... i racja w pierwszym tańcu nie chodzi o przedstawienie a raczej jest on symbolem. Szanuję jednak to że każdy ma inne wyobrażenia na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  13. o nieee! nie umiem nawet obejrzeć tych filmików do końca bo mnie mdli... strasznie sztuczne, wymuszone i jednym słowem SZOPKA...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta kizomba wygląda świetnie. Przez Ciebie teraz aż mam ochotę zapisać się na jakiś kurs tańca :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! :D Uwielbiam jak ktoś tak mówi! Teraz tylko się odważyć na kurs :)

      Usuń
  15. Jak już wspominałam milion razy, namówiłam Lubego na kurs tańca ;) Szczerze, to przez to wszystko myślę własnie o pierwszym tańcu... Jeszcze daleko, ale będę miała na uwadze ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatni jest przepiękny.
    Ale na każdym filmiku panna młoda wygląda na szczęśliwą i "jak milion dolarów". Podejrzewam, że tańcząc to co ONA kocha (i ON :)) tak samo fajnie się czuje. Jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
  17. ja jestem instruktorem i obserwuje, że coraz więcej par wybiera instruktora, szkoda że mam tak mało czasu na to:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ech, a ja kompletnie nie potrafię tańczyć, przez co nie lubię tego robić. Najchętniej wycięłabym ten punkt programu z mojego wesela ^^
    PS. Piękna tapeta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz jakiś układ, w którym się dobrze poczujecie :) Bez układu również ładnie wychodzi. Dziękuję :)

      Usuń
  19. Jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak mogłoby wyglądać moje wymarzone wesele. Do tej pory nie wiem jaką chciałabym mieć suknię, jaki kolor bukietu, do jakiego miejsca zaprosić gości i jakie byłyby dekoracje.
    Ale jakiś czas temu nastąpił pewien mały przełom w tym temacie.. :) Siedząc w kuchni, w której gdzieś w tle leciało radio usłyszałam nagle piosenkę, która wywołała u mnie tak silne emocje i tak zadziałała mi na wyobraźnię, że od pierwszych nut wiedziałam, że to właśnie do tego utworu będę kiedyś tańczyć swój 'pierwszy taniec'. Do tej pory gdy ją słyszę, jestem tego pewna. Trochę to dziwne uczucie, bo znalazłam ją w ogóle nie szukając ;)
    Polecam przesłuchać, jeśli nie znacie: Bon Jovi - Bed Of Roses

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna piosenka, bardzo ją lubię. Ogólnie uwielbiam większość piosenek Bon Jovi'ego :)

      Usuń
  20. My wybraliśmy utwór "Perfect day" (Lou Reed). Piękna muzyka i na słowa "just a perfect day", które są początkiem tekstu do teraz przechodzą mnie miłe ciarki. Zatańczyliśmy walc, bardzo prosto ale dzięki temu mogliśmy się skupić po prostu na patrzeniu się sobie w oczy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna piosenka :) Wasz pierwszy taniec musiał być bardzo romantyczny!

      Usuń
  21. Mi się ten taniec podoba. Ale warto zobaczyć jak inni np. tańczą pierwszy raz
    https://www.youtube.com/watch?v=2-jaVCOZywA

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś tutaj. Będzie mi miło, kiedy dorzucisz coś od siebie.
Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny!