poniedziałek, 20 stycznia 2014

Mój pierwszy raz

Pierwszy raz zawsze wiąże się z pewnego rodzaju zdenerwowaniem... 

Słyszałam wiele opowieści. Jedni mówili, że to niesamowite przeżycie, inni zrazili się na dobre. Nie wiedziałam jaka będzie moja reakcja. Zawsze byłam niepewna w stosunku do nieznanych rzeczy... zawsze wolałam poruszać się po poletku, które znam. Te doświadczenie było dla mnie czymś zupełnie innym. Równocześnie byłam pewna, że może mi to dać wiele dobrego i że jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, nie będę żałować. Chciałam się przygotować jak najlepiej, ale nie wszystko można przewidzieć. A od decyzji do czynu jeszcze daleka droga. 

Miał mi w tym pomóc on. Wiedziałam, że ma 26 lat, jest wysokim blondynem, który tańczy salsę, ale niestety określił siebie jako womanizer. Nie rokowało to dobrze, nie wiedziałam czego się spodziewać po kimś takim. Postanowiłam mu zaufać. Kilka dziewczyn mnie przed nim ostrzegało, ale równocześnie (o ironio) go polecały. Byłam bardzo zestresowana... Mieszkał w tureckiej dzielnicy, która podobno nie uchodziła za najbezpieczniejszą. Kiedy weszłam do jego mieszkania, miał straszny bałagan. Na środku salonu były rozłożone materace, wszędzie dookoła jakieś pudła, ubrania i wielki pluszowy słoń, na którego trąbie wisiała papuga powieszona za różowe, pluszowe kajdanki. Zmroziło mnie to, ale pomyślałam: "musisz to zrobić". Był bardzo miły. Wieczorem na kolację zrobił wołowinę w sosie żurawinowym z izraelską sałatką i poczęstował piwem. Atmosfera trochę się rozluźniła.

Przeszliśmy do jego sypialni. Pokazał wielkie łóżko i powiedział, że tutaj śpi. Rozejrzałam się po pomieszczeniu - na półce była kolekcja gromnic, figurka Matki Boskiej, a półkę niżej gadżety Durexa. Byłam trochę zbita z tropu, ale pomyślałam, że to przecież dorosły facet i nie gra w bierki w czasie wolnym. Pokazał mi łazienkę i dał ręcznik. Kiedy już trochę zaznajomiłam się z otoczeniem, wróciliśmy razem do salonu, po czym powiedział:

- Wskakuj na kanapę.
Wtedy pierwszy raz skorzystałam z couchsurfingu.

Tak, należę do grona couchsurferów* i gorąco ten sposób podróży wszystkim polecam! :) W maju ubiegłego roku wybrałam się z koleżankami na spontaniczny wypad do Belgii. To był mój pierwszy raz. Mój host był przemiły, bardzo gościnny, a jego współlokator oprowadził nas po Gandawie nocą. Nigdy nie zwiedzisz tak dobrze okolicy, jak wtedy, kiedy oprowadza cię tubylec (w dodatku licencjonowany przewodnik po Brugii). Co ciekawe, jakieś pół roku po tej wycieczce, spotkałam mojego hosta w Krakowie na imprezie salsowej! Wspomnienie z mojej wycieczki zobaczycie na blogu jutro :)

A Wy korzystaliście z couchsurfingu? Co o nim myślicie?

*Couchsurfing - jest to idealny sposób na tanie podróżowanie. Osoby z różnych zakątków świata oferują darmowy nocleg, towarzystwo w zwiedzaniu czy wyjście do kawiarni. Niebywała okazja, żeby poznać prawdziwe, mniej turystyczne oblicze różnych państw.

37 komentarzy:

  1. Niezłe wprowadzenie;)
    O couchsurfingu słyszałam niewiele. Dlatego bardzo interesują mnie Twoje wrażenia:). Znam osobiście jedną dziewczynę, która była dzięki temu na wakacjach w Hiszpanii i Portugalii, była bardzo zadowolona i polecała wszystkim taki rodaj podróżowania.
    Co ja o tym myśle...jeszcze z 3 lata temu nie trzeba by było mnie długo namawiać, dziś bym się na to nie zdecydowała...raczej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie postaram się napisać post dokładnie opisujący mechanizm couchsurfingu :) Jest to możliwość nie dla każdego, nie każdy musi lubić tego rodzaju ekscesy. Również mam znajomych, którzy z powodzeniem korzystali z tego sposobu podróżowania, nie znam żadnych historii, które by mnie uprzedzały do niego. Żałuję, że nie mam własnego mieszkania, ale jak zamieszkam sama, to z pewnością będę oferować "kanapę" dla przyjezdnych :)

      Usuń
  2. Nie korzystałam ;) na tą chwilę chyba bym się nie zdecydowała... nie wiem sama skąd to zahamowanie :) może taki dzień...


    Udanego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie :) Trzeba przyznać, że to nie rozrywka dla każdego... ale warto się przekonać!

      Usuń
  3. Nigdy o czymś takim nie słyszałam :) Choć jak tak myślę to chyba bym tak nie potrafiła, może zwiedzić coś z takim tubylcem to tak, ale nocleg odpada :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie było raźniej, bo nie byłam sama. Jednak wiele moich znajomych podróżuje w pojedynkę - nawet kobiet :) Zazdroszczę im trochę odwagi.

      Usuń
  4. Początek zaciekawił i to bardzo :P A o couchsurfingu słyszałam, ale nie korzystałam. pewnie trochę bym się bała, ale pewnie to są sprawdzone osoby, które tez lubią podróżować i poznawać ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jest, że couchsurferzy i hostowie zrzeszają się w grupy, dzięki czemu w czasie ich spotkań można poznać wiele osób z różnych krajów (do których później można pojechać).

      Usuń
  5. Świetny post! Szalenie interesuje mnie ten rodzaj podróżowania po świecie - póki co zwiedzam odległe zakątki dzięki pracy modelki, ale pewnego dnia na pewno dołączę do grona couchsurferów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Z pewnością masz niesamowite możliwości dzięki swojej pracy - wykorzystaj ten czas maksymalnie! To nie to samo, co wakacje, ale z pewnością przynosi wiele radości. A couchsurfing polecam :)

      Usuń
  6. Z jednej strony świetny sposób na podróżowanie i czerpanie z każdego odwiedzonego miejsca jak najwięcej, ale z drugiej jest jakieś zahamowanie, strach, przez co ja bym się raczej nie zdecydowała.. Ale nigdy nie mów nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach ma wielkie oczy. Też się bałam, ale zawsze chciałam spróbować :) Okazało się, że nie było się czego obawiać.

      Usuń
  7. Mój pierwszy raz był w Sztokholmie :) zamieszkałam wtedy u przemiłej Aniki, która nawet zabrała mnie ze sobą na imprezę :)
    Bardzo miło wspominam ten wyjazd, jednak nie zdarzyło mi się jeszcze tego powtórzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha :P Genialny początek, który przyciąga czytelników ;) Nie korzystałam z takiego sposobu podróżowania, ale jak widac to świetny pomysł ;) Pozdrawiam i obserwuję za ciekawe, nietuzinkowe i interesujące posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepadłam, pól wieczora spędziłam na Twoim blogu :) Post o szczęściu przypomniał mi o krótkich poruszających filmikach, obejrzałam ten, który wstawiłaś i masę innych

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo za te słowa - bardzo mi miło, że tutaj jesteś! :) I bardzo się cieszę, że Cię zainteresowałam!

      Usuń
  9. Takiego pierwszego razu to chyba każdy ci może zazdrościć (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie bezbolesny i zachęcający do kolejnych ;)

      Usuń
  10. Trzymasz w napięciu nie tego się spodziewałam a tu taki myk i zakończenie zupełnie nieprzewidziane :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze byłam tego ciekawa i korciło mnie skorzystanie :) Jednak troszeńkę się boję... mam nadzieję, że kiedyś się przemogę i wyrwę się na prawdziwą przygodę! Szczególnie cena, a raczej jej brak kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. korzystałem, korzystam i będę korzystał. szkoda, że w niektórych zakątkach świata o to trudno, ale co tam. wtedy zaczyna się inne przygody;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z couchsurfingu miałam okazję skorzystać zeszłego lata i szczerze polecam tę formę podróżowania!

    Więcej na ten temat pisałam tutaj: http://za-oceanem.blogspot.com/2013/10/jak-obnizyc-koszty-urlopu-i-poznac.html

    Pozdrawiam,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  14. Mój pierwszy raz był w Wiedniu. Nocowałam z koleżanką u chłopaka z Polski, studiującego kierunki muzyczne. Był tak mega pozytywnym człowiekiem, chociaż po pierwszych 5 minutach chciałam uciekać z jego mieszkania :) Moja koleżanka pisała o nim na blogu: http://whereischurch.blogspot.com/
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na początku byłam w szoku i chciałam uciekać ;) Na szczęście szybko mi przeszło.

      Usuń
  15. Coś tak czułam, że będzie jakiś haczyk ;) Ja nie podróżuję w ten sposób, ale mam przyjaciółkę, która pół świata tak zwiedziła, ostatnio była w Izraelu. Świetna metoda na zwiedzanie świata i poznawanie ludzi!

    OdpowiedzUsuń
  16. Genialne! <3 Marzy mi się takie podróżowanie ale udostępnianie pokoju w akademiku na razie nie wchodzi w grę a nie wiem, czy rodzice zgodzą się na coś takiego w moim rodzinnym domu... ale jak już będę mieć własny? Czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na to czekam :) Teraz nie mam możliwości oferowania noclegu, ale myślę, że niedługo się to zmieni!

      Usuń
  17. Świetnie to napisałaś! Czytam to i czytam i myślę sobie: O czym ta dziewczyna piszę?! :O Normalnie byłam w szoku. Dopiero w miarę czytania zrozumiałam o co Ci tak właściwie chodzi. Świetny chwyt markietingowy :)
    O Couchsurfingu nigdy nie słyszałam, ale skusiłabym się na coś takiego i to bardzo chętnie.

    I-am-Journalist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Stare i znaneeeee :) Tym, którzy jeszcze tego nie doświadczyli polecam serdecznie. Couchsurfing jest szalenie popularnym narzedziem ułatwiającym podróżowanie po całym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podziwiam za odwagę! Osobiście raczej brakuje mi zaufania by pomieszkiwać u jakiś obcych ludzi. Zdecydowanie jest to tani sposób podróżowania i poznawania interesujących ludzi. Jednakże jakoś nie potrafiąc się przełamać wolę wybierać ośrodki wczasowe i to w nich, w gronie najbliższych przyjaciół nocować ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny wstęp :) ta chwila niepewności o czym sie czyta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, niepewności? ;) Chyba pewności!

      Usuń
  21. Rozbrajające wprowadzenie, czytało się prawie jak powieść kryminalną...co prawda musiałaś wyjść z tego mieszkania żywa, skoro piszesz :D
    Pozdrawiam Try to design

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie napisane. juz se rozsiadłam z kubkiem ciepłej herbaty :)
    Hania

    OdpowiedzUsuń
  23. couchrufring<3 tyle w tym temacie! choc czasem trafialam na niezlych psycholi:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie pierwszy raz odwiedzam Twojego bloga, czytam pierwszy post i trafiam na temat, który męczy mnie od dłuższego czasu :)) Zawsze korzystałam z usług hosteli, ale doskwiera mi brak lokalnego kompana... Coś czuję, że zostanę tu na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś tutaj. Będzie mi miło, kiedy dorzucisz coś od siebie.
Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny!