wtorek, 17 lutego 2015

Nie mam pasji

Niedawno na jednym forum trafiłam na wątek zatytułowany: Nie mam pasji, pomóżcie! Pomyślałam: ale jak to? Jak można nie mieć pasji? A przecież można, tylko... no właśnie. Mam koleżankę, która się niczym nie interesuje. A przynajmniej tak mówi. Uwierzcie, istnieją tacy ludzie. A może też tak macie? Oczywiście lubi ona oglądać filmy, słuchać muzyki i czytać książki (jak wszyscy), ale nie ma pasji, która by ją nakręcała po całym tygodniu pracy. Takie coś, co zupełnie są oderwie od rzeczywistości. Bo przecież każdy ma pasję - wspinaczka wysokogórska, język japoński, jazda konna, squash, malowanie czy śpiewanie w zespole...

RODZICE NIE ZASZCZEPILI WE MNIE PASJI
W domu rodzinnym mamy pierwszy kontakt z jakimikolwiek pasjami. Albo rodzice nas pchają w jakieś aktywności, albo poprzez przykład pokazują nam formy spędzania wolnego czasu. Żałowałam, że w dzieciństwie nie chodziłam na żadne dodatkowe zajęcia - tzn. że rodzice mnie na nie nie zapisali i trochę miałam do nich o to żal. Ale teraz rozumiem, że przecież mieszkaliśmy na wsi, gdzie nie było takich możliwości i żadne zajęcia dodatkowe nie miały szans się odbyć (brak chętnych, brak inicjatywy). Kiedy widziałam w serialach, że jakieś dzieci chodzą na gimnastykę, basen, taniec czy angielski, to bardzo im zazdrościłam. Musiałam sobie sama organizować czas po szkole. Wtedy interesowałam się tym, o co było najłatwiej - książkami. W moim domu było zawsze dużo książek, a moja mama ciągle coś czytała dla przyjemności. Sama nauczyłam się czytać, biegając do mamy i pytając się jej "Mamo, co to za litera?". Żałowałam też, że rodzice nie zabierali mnie na wycieczki w góry (jak rodzice kolegów z klasy), bo do "gór" mieliśmy godzinę jazdy samochodem. Na szczęście co roku zabierali mnie na wakacje nad morze i to było świetne.

Często jeśli ktoś "nie ma pasji" mówi, że to przez rodziców, bo nie zachęcili go do konkretnej aktywności. No ale czy to ma znaczenie?

Piszę Wam o tym dlatego, że mimo że rodzice nie zaszczepili we mnie jakiejś szczególnej pasji (może poza czytaniem), to nie przeszkadza mi to w próbowaniu nowych rzeczy. Całe życie próbujemy i sięgamy po nowe rzeczy i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zapałać miłością do tańca skończywszy studia. Oczywiste jest to, że nie będę tańczyć jak osoby, które zaczęły mając 5 lat, ale przecież nie sprawia to, że czerpię mniej przyjemności z tańca? To że moi rodzice nie grają na instrumentach nie sprawi, że nie nauczę się nigdy grać na gitarze... A to że nie zabierali mnie na wycieczki w góry nie znaczy, że nie mogę 2 razy w miesiącu wybierać się na górskie szlaki czy ściankę wspinaczkową.

Jeśli nie wynieśliście z domu żadnej pasji, to nie szkodzi.
A może to nawet lepiej? Bo możecie wybrać sobie taką aktywność, która naprawdę Ci odpowiada? Macie na pewno znajomych, których rodzice od dzieciństwa zmuszali do gry na pianinie czy do karate.



JEST GDZIEŚ, LECZ NIE WIADOMO GDZIE
Wracając do przykładu mojej koleżanki... Nie rozumiem dlaczego czytanie książek/filmy/muzyka są gorsze od baletu czy rolek? Według mnie ta koleżanka jest mistrzem znajomości współczesnej muzyki, beatlesologiem i niesamowicie zna się na modzie. Podczas gdy ja nie potrafię przywołać żadnego tytułu piosenki Justina Timberlake'a, ani nie umiem znaleźć w lumpeksach tak idealnie pasujących do siebie outfitów jak ona. No ale dla niej to nic. Nie ma pasji. Tak myśli.
A może lubicie czytać tylko książki Jane Austen lub oglądać seriale medyczne? A może śledzicie wszystkie blogi kulinarne i znajomi zastanawiają się dlaczego wszystkie ciasta zawsze wychodzą ci za pierwszym razem? A może masz łatwość w zapamiętywaniu słówek angielskich?

Bardzo często umniejszamy nasze aktywności, bo nie wydają nam się godne miana "pasji". Bo jak to brzmi... "moją pasją jest gotowanie"? Według mnie gotowanie jest świetnym hobby=pasją (i jakim przyjemnym dla tych, których zaprosi się na obiad). Są ludzie, którzy tego naprawdę nie potrafią, a jak tobie to przychodzi z łatwością, to dlaczego nie pójść w tą stronę? 


DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE
Większość aktywności, które lubimy może uzyskać rangę pasji. Pytanie jest takie: co z tą aktywnością zrobisz? Bo jeśli będziesz robił to bez świadomości, mimochodem, jak coś do czego jesteś przyzwyczajony i nie wkładał w to serca, to rzeczywiście pozostanie to na poziomie zwyczajnej aktywności. Będzie zwykłą czynnością, którą robisz i nawet nie masz emocji z nią związanych. Wydaje mi się, że większość osób nie dostrzega swoich pasji, bo tkwią one w nich w formie "zalążka", z którym nic nie robią. Jeśli uświadomimy sobie, że właśnie to może nas zapalić, właśnie to może zostać tą mityczną PASJĄ, wtedy zobaczymy zupełnie inne drogi rozwoju i możliwości. A ciąg zdarzeń, który potem nastąpi może zaskoczyć nas samych. 

Ja na przykład zapisałam się na taniec, bo po prostu chciałam. Poznałam na zajęciach fantastycznych ludzi i przez rozpoczęcie kursu zmieniło się moje życie osobiste. Odkryłam, że taniec jest świetnym sposobem na trening, spędzanie czasu wolnego, polepszenie humoru i zwiększenie pewności siebie. Trenowałam długo, zaczęłam chodzić na imprezy, brałam udział w animacjach, pokazach, formacjach, a nawet sama poprowadziłam zajęcia dla początkujących, w tym raz na SLOT Art Festiwalu. I serio, miałabym sobie tego odmówić, "bo moi rodzice nie zapisali mnie na taniec, kiedy miałam 5 lat"? Nigdy nie będę zawodowcem, ani nie wezmę udziału w żadnym turnieju... ale co z tego?

Ale to wszystko wiąże się z cholernym wychodzeniem ze strefy komfortu. Nie jestem bardzo utalentowana tanecznie, widzę, że innym pewne rzeczy przychodzą łatwiej, ale to nie jest najważniejsze. To mi daje szczęście. Odnalezienie pasji, to najlepsza egoistyczna rzecz jaką możemy zrobić dla siebie.

Mam inną koleżankę, która jest mistrzynią w pieczeniu ciast i tortów. Za każdym razem są nieprawdopodobnie smaczne, jest bardzo kreatywna, sama wymyśla przepisy i czasem piecze na zamówienia. Jestem pewna, że założyłaby wspaniałego bloga kulinarnego, który by szybko zyskał popularność. Jestem pewna, że jakby piekła torty na zamówienie, to mogłaby rozkręcić własny biznes. Ale nie chce, bo to przecież "tylko pieczenie ciast". Myślę, że ona jeszcze czeka na "ten moment", kiedy to zaskoczy. I zacznie się ciąg niesamowitych zdarzeń, jak kilka zdań wcześniej. Bo inna koleżanka właśnie poszła w tą stronę i z "tylko pieczenia" uczyniła sposób na życie. Założyła pracownię tortów artystycznych - zaczynała od małych zamówień, zleceń na imprezy znajomych, a teraz robi torty na wesela i imprezy firmowe. A przecież "tylko" piecze ciasta...


JAK ZNALEŹĆ PASJĘ?
Pamiętaj, że pasja to nie obowiązek. Wydaje mi się, że już ją masz, tylko tkwi w Tobie w formie "zalążka". Nawet jeśli teraz tego nie odkryjesz, kiedyś się to stanie. Daj sobie czas, nie szukaj na siłę i nie przymuszaj się do niczego. Nie czuj się gorszy, bo "nie masz pasji". Bo albo ją masz, ale jeszcze o tym nie wiesz, albo ją odkryjesz za jakiś czas.

Nie umniejszaj swoich zainteresowań. "Pasja" to nie jest szlachetny święty Graal, który wpada w ręce tylko nielicznym. Zastanów się co lubisz robić, co sprawia Ci przyjemność, w czym jesteś dobry? Odpowiedź powinna przyjść sama, ale jeśli nie, to...

Próbuj nowych rzeczy. Aktywności jest milion, ale nie dowiesz się, że coś Cię porwie, jeśli tego nie spróbujesz. Może bieganie, ścianka wspinaczkowa, robienie biżuterii, fotografia, prowadzenie bloga, polskie filmy, gry planszowe, florystyka, dietetyka, kina studyjne, szkolenie języka obcego... nieskończona lista. Próbuj, smakuj, bo na pewno jest coś, co sprawi, że czas przestanie istnieć.

Poznawaj nowych ludzi. Ludzie są świetnym motywatorem, bo poznając nowych ludzi wchodzisz trochę w ich świat. Ja masę nudzi namówiłam do chodzenia na lekcje tańca. Niektórzy chodzą dalej, niektórzy przestali, ale spróbowali czegoś nowego. Może koleżanka wyrwie Cię na crossfit, łyżwy albo na próbę przedstawienia do domu kultury?

A Wy macie pasje? Jestem bardzo ciekawa jakie, podzielcie się! Ja uwielbiam chodzić po górach i podróżować, lubię jeździć do krajów arabskich, uwielbiam salsę i burleskę, przepadam za grami planszowymi i gotowaniem zdrowych rzeczy. Kiedyś uwielbiałam decoupage, scrapbooking i fotografię. Wszystko zależy od humoru, czasu i momentu w życiu. Wyjeżdżając czuję, że żyję. kiedy tańczę czas stoi w miejscu, kupując nową planszówkę czuję się jak dzieciak i godzinami mogę rozmawiać o zdrowym odżywianiu. Są pasje większe i mniejsze - trzeba sobie życie nimi równo przeplatać. Wszystkim Wam życzę odnalezienia pasji (jeśli jeszcze nie macie) i rozwijania tych, które już w Waszych sercach są. I pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno, żeby obudzić jakąś nową...

21 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis! W dzieciństwie nie chodziłam na żadne zajęcia pozalekcyjne i teraz trochę żałuję. Interesuję się językami obcymi i lubię się ich uczyć, ale nie jest to jakaś wielka pasja, która nakręcała by moje życie. Pozostaje mi dalej szukać ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj szukaj, na pewno znajdziesz. Mam koleżankę, która "lubiła" angielski i był w sumie jej drogą studiów, zawodem (szkoła językowa, korepetycje), ale nie można było powiedzieć, że był jej pasją. Jej pasją stała się praca - uczenie innych ludzi języka. I jest jedną z niewielu ludzi, których jak spotykam mówią: "Kocham swoją pracę!".

      Usuń
  2. Jakiś czas temu sama byłam na siebie zła, że nie mam zadnej pasji. Bo przeciez decoupage czy szydelko to pasja, ale kobiet na emeryturze. W koncu przestalam sie przejmowac zdaniem innych (masz dwadziesciakilka lat i szydelkujesz?)i calkowicie sie oddalam temu co lubię :)
    Bardzo intetesujący tekst, dajacy do myslenia.

    Pozdrawiam
    M. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, M. :) Bzdura, wiek nie ma znaczenia... Tego się trzymaj! Jestem wielką fanką decoupage i wiem jak można się na to nakręcić - przez jeden rok w moim pokoju non stop stały pootwierane farby i lakiery ;) miałam mini warsztat - różne kleje, werniksy, różne "przydasie"... szkoda, że teraz siedzą spakowane pod biurkiem, bo zostało mi trochę pięknych serwetek, których nie wykorzystałam. Czekają na kolejny zryw narodowy :)

      Usuń
  3. Moją pasją jest moja praca z dziećmi jako nauczyciel i terapeuta autystów. Poza pracą szalenie interesuję się makijażem i uwielbiam kosmetyki, szczególnie te markowe :D Wiem również, że moją pasją byłaby gra na pianinie bo od małego o tym marzyłam, ale w związku z tym, że mieszkam na wsi, nie miałam takiej możliwości. Teraz jestem już za stara na naukę, bo po pierwsze potrzebowałabym na to czasu a po drugie myślę, że szkoda by mi było już pieniędzy na lekcje. No ale trudno i tak jestem szczęśliwym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawdziwe szczęście powiedzieć, że Twoja praca jest Twoją pasją - GRATULUJĘ! :)

      Usuń
  4. Uwielbiam podróżować, poznawać nowe miejsca i smaki. Nigdy nie żal mi wydanych na nie pieniędzy. Żyję mottem "collect moments, not things"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, są rzeczy na których nie wolno oszczędzać. Bardzo mądre motto :)

      Usuń
  5. Świetny wpis!! Warto próbować, korzystać z internetu jako inspiracji do szukania nowych, ciekawych rozwiązań. Myślę, że Pinterest jest takim miejscem gdzie można się mocno zainspirować :) Moją pasją jest fotografia, swego czasu bawiłam się decoupagem, filcowaniem, robieniem biżuterii, lubię poznawać nowe rzeczy, rozwijać się i zaskakiwać samą siebie, że POTRAFIĘ :) Nigdy nie miałam talentów plastycznych, w dzieciństwie też nigdy mnie nie ciągnęło, ale jak zaczęłam bawić się decoupagem zrozumiałam, że nie trzeba umieć ładnie malować, żeby robić piękne rzeczy :) Więc warto zaryzykować i siebie zaskoczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w ogóle Internet jest pełen pomysłów na różnego rodzaju rękodzieło. I często nie trzeba wiele, żeby rozpocząć przygodę z czymś nowym. W sieci znajdzie się gotowe przepisy, miejsca gdzie można zamówić półfabrykanty, a potem pozostaje tylko wsiąknąć głębiej w temat :) Też nie miałam talentów plastycznych, ale jak zobaczyłam jakie cuda można zrobić decoupagem, to oszalałam... rozumiem o czym mówisz i polecam wypróbowanie decoupagu wszystkim poszukującym.

      Usuń
  6. Zgadzam się z tym wpisem w stu procentach. :)
    Miałam dokładnie taką samą sytuację jak Ty- wieś, brak zajęć pozalekcyjnych i potem trochę żalu do rodziców, że nie zrobili nic, by mnie na coś ukierunkować. Ale teraz zdałam sobie sprawę, że nigdy nie jest za późno i mogę wszystkich rzeczy próbować teraz. Jestem jedną z tych osób, którym robienie wielu rzeczy sprawia przyjemność, ale żadnej z nich dostatecznie nie "pielęgnuję". Muszę zdecydowanie nad tym popracować.
    A czym się interesuję? Uwielbiam oglądać seriale kryminalistyczne, czytać książki tego samego rodzaju, filmy animowane, zdrowe odżywianie, makijaż, ale w zasadzie ciągle szukam czegoś, co zdominuje pozostałe i będzie prawdziwą pasją. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie ma co zwalać na rodziców - nigdy nie jest za późno! :) Mam nadzieję, że trafisz na coś, co Cię doszczętnie porwie i będziesz mogła śmiało nazwać to "pasją".

      Usuń
  7. Rewelacyjny wpis!
    Temat poszukiwania pasji do mnie powraca, a ja dalej szukam czegoś, na myśl o czym zaświecą mi się oczy i podekscytowana będę wyczekiwać, by móc się w tym realizować. Co prawda miałam ich parę, ale rozwijanie ich umierało śmiercią naturalną. Od zawsze lubiłam rysować, natomiast szczególnie w liceum poznałam osoby, które po prostu czarowały ołówkiem na papierze (m.in. moja przyjaciółka która ma nieprawdopodobny talent, a niestety go sobie umniejsza twierdząc, że to tylko kwestia wyćwiczenia i potrafi tak każdy. Patrząc na jej rysunki stwierdzam, że zdecydowanie tak nie potrafiłby każdy, z każdym rysunkiem mnie coraz bardziej zadziwia) więc podświadomie stwierdzałam, że po co mam się w to dalej bawić, skoro i tak nawet im do pięt nie dorastam. Obecnie mi na to brakuje czasu, a chciałabym wrócić do tego. Jako kilkuletni brzdąc zawsze marzyłam o grze na skrzypcach - na szczęście udało mi się to i równolegle z podstawówką chodziłam do szkoły muzycznej. Jednakże zniechęciła mnie teoria a później brak czasu i po ukończeniu I stopnia nic więcej z tym nie zrobiłam. Teraz skrzypce leżą w futerale na szafie i czekają, aż od czasu do czasu je wezmę do rąk. Później był taniec - przez 3 lata gimnazjum obowiązkowy towarzyski plus po lekcjach estradowy. Brakuje mi teraz tego, szczególnie, że ostatnio widziałam ich pokaz. Obecnie od ponad roku trenuję samoobronę z elementami boksu i pokochałam to. Wszyscy patrzą się na mnie jak na wariatkę, jak pełna energii i podekscytowana opowiadam o tym, jaką radość mi sprawia tłuczenie się w rękawicach bokserskich z facetami, lecz to jest to, co na prawdę sprawia, że czuję się szczęśliwa i spełniona. Oprócz tego? Lubię czytać, fascynują mnie służby specjalne, temat terroryzmu, samorozwój, turystyka. Ciągle szukam tej olśniewającej pasji, której oddam się całym serce. Poza tym jeszcze szukam drogi życia, której nie mogę znaleźć. Tej odpowiedniej dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, fajnie że napisałaś :) Dzięki! Też moim problemem jest zaczepienie się jednej pasji... przyznaję się, że zgubiłam wiele po drodze. Ale pewnie tak musiało być - każdy z nas ma takie "skrzypce", które leżą na szafie i czekają na TEN moment.... A co do samoobrony, to wspaniale! A jak się stało, że zaczęłaś treningi? Poszłaś sama, czy ktoś Cię zachęcił? Świetnie, że znalazłaś taką rzecz - jest też dobra dla Twojego bezpieczeństwa, nikt Ci nie podskoczy ;) a jak podskoczy... to pożałuje!

      Usuń
  8. U mnie było wręcz odwrotnie- chodziłam na miliony zajęć i wszystkiego musiałam spróbować (oczywiście zdaniem moich rodziców) co skutkowało tym , że czułam się zmęczona i wcale nie miałam na to ochoty. Najbardziej zależało im jednak na moim rozwoju muzycznym, a o zgrozo, tego nie cierpiałam najbardziej na świecie (i tak też pozostało.. chyba jakaś trauma ;p) za to nie mogę im wybaczyć, że nie zgodzili się na sekcję pływacką (bo muzyka ucierpi) a ja byłam małym pulpecikiem, z którego śmiały się dzieci. Z perspektywy czasu zastanawiam się jak mogli aż tak skupiać się na rozwoju tak naprawdę własnych pasji (poprzez moją osobę) zamiast spojrzeć na moje zdrowie fizyczne i psychiczne, no i przede wszystkim na to, co sprawiało mi największą radość- a był to właśnie basen bo tam miałam super koleżanki i zawsze chętnie spędzałam czas w wodzie. Więc i tak źle i tak nie dobrze... Nie ma co obwiniać rodziców i brać życie we własne dorosłe ręce! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie... napisałaś o tej "drugiej stronie". Kiedy rodzice realizują swoje niespełnione ambicje poprzez dziecko... (a przecież sami mogliby się zapisać na jakieś lekcje muzyczne, a dziecku pozwolić chodzić na sekcję pływacką). Mam nadzieję, że teraz już pływasz dużo? :)

      Usuń
    2. kiedy tylko mogę :)

      Usuń
  9. Świetny wpis. Ja akurat swoją pasję mam i może nawet niejedną, a i tak z przyjemnością przeczytałam. Ja w dzieciństwie również nie byłam wysyłana przez rodziców na żadne kursy. Raz tylko na kurs pływania, ale to dlatego, że byłam jedyną osobą w klasie, która nie nauczyła się pływać podczas szkolnego kursu. Te zajęcia i tak niewiele dały, bo cholernie bałam się wody i dopiero od niedawna pływam, bo lubię. Ale i tak sama musiałam zdecydować, co stanie się moją pasją i faktycznie to jest fajne.:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Numizmatyka? Filatelistyka, a może inny odłam kolekcjonerstwa? Jeżeli podzielasz te pasje oraz interesujesz się kolekcjonerstwem zapraszam Cię na jeden z lepszych serwisów w Polsce http://kolekcjonuj.net.pl/ - codziennie nowe artykuły, aktywne forum dyskusyjne, a nawet giełda! Szansa na kupno, sprzedaż lub zamianę swojej kolekcji na inną.
    Zachęcam do zaglądania ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze lubiłam rękodzieło i ;dłubanie; w każdej wolnej chwili, do czasu gdy nie poleciałam pierwszy raz samolotem...Złapałam bakcyla i pochłonęło mnie to całkowicie.
    Latam kiedy tylko mogę,a jak nie latam to śledzę w internecie wszystko co z lotnictwem związane...Planowanie i szykowanie się do podróży daje niesamowitego kopa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że jesteś tutaj. Będzie mi miło, kiedy dorzucisz coś od siebie.
Każdy komentarz jest dla mnie bardzo ważny!