Bardzo lubię na blogach i videoblogach podpatrywać co robicie, żeby odczarować sobie zimę. A może wcale nie musicie tego robić, bo to Wasza ulubiona pora roku? Ja niestety muszę, bo zimność, mokrość i śnieg to zdecydowanie nie moja bajka. Więc wpis formułuję również dla samej siebie ku pokrzepieniu i ku przypomnieniu. Zarówno dla przyrody, jak i dla mnie jest to czas wyciszenia, zatrzymania się, gromadzenia sił, żeby móc w jak najlepszej formie przywitać wiosnę. A więc jak przetrwać zimę?
1. W zimie jest ciepło
Oczywiście nie chodzi mi o temperaturę za oknem. Być może to głupie i dziecinne, ale czaruje mnie atmosfera świąt. Lubię jak na ulicach są montowane światełka, cieszy mnie wyprawa po (baardzo kompaktową) choinkę na Nowy Kleparz, ubieranie jej, poukładane pod nią pomarańcze, czekolady i atmosfera świąt. Jest ciepło. Tak od środka. Na szczęście w tej świątecznej gonitwie zawsze znajduję czas na przemyślenie rzeczy ważnych i docenienie tego jak ważni są dla mnie niektórzy ludzie. Ponadto wieczorem można się zatopić pod kołdrę, obejrzeć wspólnie z kimś film i nie wiem jak Wy, ale ja odczuwam wtedy perwersyjną przyjemność z pozostania w domu (kiedy za oknem -20). Być może zrozumieją mnie tylko ekstremalne zmarzluchy, ale zima to czas doceniania ciepłego koca w gwiazdki, ciepłego termofora z pingwinem i ciepłego kubka kakao z dużą porcją bitej śmietany.
2. Spróbujcie czegoś nowego
W czasie zimowym zawsze dopada mnie coś na kształt depresji, być może spowodowanej brakiem światła słonecznego w normalnym (letnim ;) natężeniu. W ubiegłym roku, żeby się wyrwać z tego marazmu, od grudnia zapisałam się na taniec. Ta decyzja nie dość, że pozwoliła mi przetrwać zimę, to jeszcze wepchnęła moje życie na zupełnie inne tory, niż wcześniej. Nawet nie chodzi o taniec jako taki, ale o samą decyzję o zapisaniu się na kurs i zachęcenie do tego kilku znajomych. Zmieniło się wiele, jeśli nie wszystko! Może u Ciebie będzie podobnie? Oczywiście nie musi być to taniec, ale najlepiej jakaś aktywna forma spędzania czasu z innymi ludźmi.
3. Stawiajcie sobie cele
W tym roku moim zimowym wyzwaniem będzie nauka języka hiszpańskiego, która już teraz mnie pochłonęła bez reszty (A dlaczego? O tym napiszę w kolejnych postach). Długie zimowe wieczory sprzyjają nauce, zwłaszcza, że w kwestii języków, żeby się rozwijać nie musisz wychodzić z domu. Moim celem będzie przerobienie dwóch podręczników i przede wszystkim wzbogacanie słownictwa.
4. Bądźcie aktywni
Wiem, że zima nie sprzyja aktywności fizycznej, bo trudniej biegać czy jeździć na rowerze... ale nie ma rzeczy niemożliwych! Nie chcę namawiać Was do biegania przy -10 stopniach, bo sama tego nie będę robić, ale warto skierować się np. na siłownię czy salę treningową. Ja mam zamiar kontynuować treningi i zapisać się na jedne dodatkowe zajęcia taneczne. Nie mogę się również doczekać aż zacznę regularnie chodzić na lodowisko na Cracovii. Dobrym pomysłem są również ćwiczenia w domu - moim pomysłem na ten sezon będzie rozciąganie się!
5. Czytajcie książki
Jeśli ktoś jest molem książkowym, to nie ma problemu ze znalezieniem czasu na czytanie bez względu na porę roku. Ja mam z tym problemy, zwłaszcza z wytrwaniem do końca książki, która mnie nie całkiem porywa. Na zimę zaprzyjaźnię się z dalszymi częściami "Gry o tron"...
6. Nadrabiajcie zaległości
Zawsze chciałeś przeczytać "Władcę Pierścieni", obejrzeć wszystkie filmy sagi "Gwiezdne wojny" albo po prostu posprzątać na strychu, nauczyć się gotować albo spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółmi. Teraz jest na to czas! Najlepszy. Wieczory są długie, a nic nie smakuje lepiej, niż grzaniec wypity w doborowym towarzystwie przy kominku lub w jakiejś przytulnej knajpce. Zima sprzyja niekończącym się rozmowom.
Życzę powodzenia Wam i samej sobie! ♥
A może podzielicie się swoimi sposobami na radzenie sobie z tą porą roku?